13-stego grudnia, w sobotę czekało nas kolejne spotkanie z myśliwską bracią w kniei, tym razem w obwodzie 217 gdzie polowaliśmy zbiorowo metodą pędzoną.

Polowanie prowadzili Koledzy Przemysław, Michał i silnie wspierał ich łowczy Jakub.

Od lewej Koledzy: Jakub, Przemysław i Michał.

Jak to w grudniu bywa, zbiórka przed polowaniem odbywała się przed wschodem słońca, gdy na dworze panował jeszcze półmrok.

W sobotę za oprawę muzyczną odpowiadali Koledzy myśliwi z Zespołu Sygnalistów Myśliwskich Palatium z Nadleśnictwa Grodzisk pod przewodnictwem Kolegi Wojciecha. Licznie przybyli także zaprzyjaźnieni myśliwi z innych kół łowieckich.

Sygnaliści z Zespołu Palatium wraz z Kolegą Aleksandrem.

Tego dnia polowaliśmy na zwierzynę grubą, szczególnie na jelenie ale prawie każdy marzył żeby odstrzelić lisa.

Pierwszy miot prowadzący zaplanowali w rejonie Węgielnia. Pędziliśmy gęste sosnowe młodniki nad strugą Czarna Woda. W sosnowej gęstwinie zalegało kilka huczkowych watach dzików. Kilkanaście dzików uszło z miotu bez strzału, inne zostały w miocie. Ostatecznie dziki odstrzelili Koledzy Krzysztof, Andrzej i Ziemowit.

Drugie pędzenie to miot tzw. Grób. Kolega Dariusz miał na strzał czternastaka obustronniekoronnego – niestety spotkanie odbyło się kilka lat za wcześnie. W miocie osaczono również dziki, kilku Kolegów je widziało ale tylko jednego udało się odstrzelić. Z pozyskania czarnego zwierza cieszył się Kolega Łukasz – nasz gość. Przed samym końcem pędzenia, chmara jeleni próbowała ostrożnie opuścić miot niedaleko stanowiska Kolegi Tomasza, któremu udało się odstrzelić jedna sztukę.

Trzeci miot zaplanowany był po sąsiedzku – pędzenie tzw. na Górnego i w tym pędzeniu również myśliwi strzelili do dzików i jeleni. Łanię jelenia odstrzelił Kolega Maciej.

Po tak obfitych w zwierzynę trzech pierwszych pędzeniach myśliwi pospiesznie spożywali grochówkę nie mogąc się doczekać miotu nr 4.

Pędzenie nr 4 to tzw. Lipińska. Najwyższe numery zamykały miot z tłu – na polu, gdzie w zeszłym sezonie zostało odstrzelonych kilka jeleni. Kolega Michał szczęśliwie załapał się na to miejsce i już nie mógł doczekać się kiedy czujna licówka poprowadzi chmarę w jego kierunku. Niestety jelenie pojawiły się za plecami myśliwych od strony szosy i prawie już weszły w pole gdzie można było bezpiecznie strzelać ale jak to mówili świadkowie łowczy się poruszył i chmara odbiegła w bezpieczne miejsce. Miot ten był szczęśliwy dla Kolegi Rafała, który odstrzelił łanię jelenia choć okazji do trafienia jeleni i dzików miał kilka. Dzika w tym miocie odstrzelił Kolega Ziemowit oraz zaproszony gość.

Ostatni miot to szuwary na Zachodzku. Myśliwi z prawej flanki mieli miot w lekkim wąwozie – miejsce do oddania strzału idealne, niestety nic w tą stronę nie uciekało. Do tyłu miotu i na lewą flankę wybiegły dziki i jelenie. Padło kilka strzałów, dzika udało się odstrzelić zaproszonemu myśliwemu.

Królem Polowania strzelając łanię jelenia został Kolega Tomasz – Gratulujemy. Darz Bór.

Król Polowania.

Pierwszym vice Królem Polowania strzelając łanie jelenia został Kolega Maciej – Gratulujemy. Darz Bór.

Kolega Maciej z lewej przyjmuje gratulacje od łowczego Jakuba. Dalej stoją Przemysław i Michał.

Drugim vice Królem strzelając również łanię jelenia został Kolega Rafał – Gratulujemy. Darz Bór.

Kolega Rafał odbiera gratulacje.

Prowadzący wytypowali także Króla Pudlarzy – został nim Kolega Łukasz. Darz Bór.

Kolega Łukasz z lewej – następnym razem będzie lepiej …

Wszystkim, którym Hubert darzył – Gratulujemy. Darz Bór.

Prowadzący i Królowie.

Tego dnia prowadzący mieli przysłowiowego nosa do wyboru pędzeń bo chyba nikt się nie spodziewał że spotkamy tyle zwierza.

Cytując na koniec naszego prezesa było to bardzo udane polowanie.

Darz Bór.